zbiera wchłania
skóra cała włosy nawet
wasze bóle złości
kości przesycają zęby
idą wszędy
w dół po rdzeniu
usypiają krzyżem
żołądkiem napęczniałym
co już biega
pamiętników stosy 
już w tchawicy
aż meduza nastaje
w słonej wodzie
brzucha
środek rozdziera
by nie rozedrzeć ciszy
grzecznej
nie wybudzić ich
z wyższości stanu
należenia się
w zamian nie przejmą
a nadgryzą jeszcze
naczynie przelane
zatkane
kałamarnice oczu tylko
ślady znaczą wśród
spienionych fałd.

7 komentarzy:

karolina nocoń pisze...

uwielbiam twórczość twoją wszelaką każdą wszystko.

(tea) conversations pisze...

Wspaniale piszesz, wiesz?

Greg pisze...

coś cudownego

karolina nocoń pisze...

dziękuję ci za te słowa... jest w nich więcej ciepła, niż mogłoby ci się wydawać, dla mnie, teraz.
bo choć właściwie to wiem... czasem chyba potrzebuję przypomnienia.

(tea) conversations pisze...

Rób to częściej :)

Dżo pisze...

Skąd ten zakaz?
A tak, w tamtą niedzielę padał deszcz. I była burza!



Lubię jak piszesz.

Greg pisze...

bo jest co chwalić moja Droga, też dziękuję za miłe słowo :)